- Hmmm, nie wiem... Zależy- odparłam wzruszając ramionami.
- Zależy od czego?- spojrzał na mnie.
- Nie mam pojęcia. Taksówkarze różnie biorą...- złapałam się za ręce i prostując je przechyliłam głowę lekko w bok.
Chris cicho westchnął. Chyba udało mi się go lekko zdenerwować. Zauważyłam że na drodze nadał był korek i nie zapowiadało się, żeby szybko zniknął.
- No cóż, w takim korku nikt nie przyjedzie. W takim razie idę na piechotę. Na razie!- odparłam z uśmiechem i odwracając się zaczęłam iść w stronę domu.
Kątem oka widziałam jego zdziwienie na twarzy. Natychmiastowo na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Dzisiaj miałam naprawdę dobry dzień! Po kilku minutach usłyszałam kroki za sobą. Chris zaczął iść za mną.
- Zapraszam na kawę- uśmiechnęłam się patrząc nadal przed siebie.
<Chris? ona taka zmienna xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz