Może i znałem dziewczynę, krótko jednak wydawała się całkiem sympatyczna, a prawda jest taka, że dzisiejsze popołudnie niesamowicie mi się dłużyło... Nie ukrywam, iż nie miałem ochoty spędzać go z moją sąsiadką. Kręcąc się po domu bez celu wpadłem na pewien pomysł, co jakby odwiedzić dziewczynę z parku ?
Innych znajomych nie mam, a z debilami z pracy, którzy ślinią się na moje pieniące nie mam zamiaru się nawet spotykać.
Po krótkich przemyśleniach uznałem to za całkiem dobry pomysł. Ubrałem moje najwygodniejsze szare jeansy z przetarciami, a na to jakąś koszulkę. Po drodze do dziewczyny kupiłem wino i jakieś czekoladki, wiadomo w gości z pustymi rękoma nie wypada.
Chciałem ją jakoś uprzedzić, ale no nie miałem za bardzo jak... Numerami się nie wymieniliśmy a ja widziałem jedynie jak ma na imię, o ile w ogóle to jej imię oraz gdzie mieszka.
Po trzydziestu minutach spaceru byłem na miejscu. Zdumienie dziewczyny kiedy otwierała drzwi było bezcenne.
- Mam nadzieję, że się nie gniewasz i co powiedziałabyś na jakiś film? Nie wiem cokolwiek żeby zabić czas. - zza pleców wyciągnąłem drobny podarunek i wręczyłem go dziewczynie, a ona się uśmiechnęła.
- No w sumie nie mam nic przeciwko, wchodź. - kiwnęła głową i gestem ręki zaprosiła mnie do środka.
Mieszkanie miała urządzone skromnie i z gustem, co sprawiało, że było ono przytulne. Chciało się po prostu w nim siedzieć.
Dziewczyna po chwili przyszła razem ze swoim psiakiem i kieliszkami.
- No to co robimy?
< Kiciu ? Sory że krótko ale szkoła C: >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz