środa, 11 marca 2015

Od Megg c.d: Jeremy

~Może nie będzie tak źle?~pomyślałam, na co kąciki moich ust lekko się podniosły. ~Każdy chce mieć wkońcu przyjaciół.
Wyjełam telefon z kieszeni i po chwili odnalazłam też małe słuchawki. Włożyłam je do uszu i zaczęłam słuchać muzyki. Ygh... jutro mam występ w jedym z klubów. Mam przygotowaną jedną piosenkę. Bardzo źle. Nagle poleciała moja ulubiona piosenka. Niektórzy mówią, że z tego powodu jestem taka "inna". Niby wredna, kłótliwa, wymagająca... ale moja ulubiona piosenka to "Love Me Like You Do". W zasadzie, nie wiem czemu mi się podoba. W każdym razie, ani muzyka ani tekst dupy nie urywa. Ta, najlepsze stwierdzenie.
Doszłam do domu i szybko zasiadłam do pianina. Musiałam jeszcze coś wybrać. Po 30 minutach, postanowiłam wybrać:
- The Fox- dla śmiechu,
- Love Me Like You Do- bo mi się podoba,
- Chandelier.
Patrze na zegar. Wzkazuje on 23:42. Okey... Wykąpałam się i poszłam spać.

Wraz z promieniami słońca obudziłam się też i ja. Zrobię to co wczoraj. Idę się przejść. Źeśkie powietrze dobrze na mnie wpływa. Nie wiem kiedy ostatnio tak dobrze się czułam. Zauwarzyłam chłopaka, którego widziałam wczoraj. Podeszłam niepewnie.

< Jeremi? BRAK WENY! ;-; Całe opowiadanie jest do dupy...>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz