-Nawzajem-Fuknęła
Odwróciłem wzrok. Stała przede mną wściekła brunetka. Ubrana była w jeansy i czarną bluzkę.
-Jak ja niby miałem zauważyć, że ktoś idzie? Kurde zagapiona w telefon i nie uważa...-Kocham się kłócić z dziewczynami
Milczała. Zmarszczyła brwi i dała mi z półobrotu. Upadłem. Z uśmiechem zabójcy podniosłem wzrok. Potarłem krwawiący policzek. Dziewczyna zakryła dłońmi usta. Wyjęła chusteczki ze swojej torebki i mi podała. Potarłem chusteczką ranę. Od razu się zaczerwieniła. Miałem ochotę dać jej z liścia. Jestem raczej elegancki i dumny, więc tego nie zrobiłem, chociaż byłem na nią wkurzony. Zacząłem na nią mówić najgorsze przekleństwa, jakie znałem. Ona wzruszyła ramionami i obróciła się na pięcie. Odeszła. Wściekły otrzepałem swoje spodnie. Poszedłem się przebrać do domu i obmyć ranę. Może ku.rn.a zostanie blizna! Naburmuszony uwaliłem się na kanapie i włączyłem telewizor. Na wszystkich dostępnych kanałach leciały reklamy. Koszmar! Udałem się do stajni. Osiodłałem Rozmaryna i ruszyłem na padok. Wsiadłem ze stołka. Koń położył uszy. Dałem łydkę i koń zrobił kilka kroków stępem. Musiałem cały czas dawać mu łydki, by szedł. Po występowaniu konia pogoniłem go do kłusa. Koń kładł uszy i tkał. Cały czas uskakiwał w bok. Trzepnąłem go palcatem. Ogier był w furii. Bryknął. Chwyciłem się grzywy. Wreszcie udało mi się równo przy bandzie biec kłusem. Usiadłem w ćwiczebny i wczułem się w ruch konia. Postanowiłem jechać w teren. Podpiąłem popręg, na co Rozmaryn oczywiście położył uszy. Jechałem polną drogą i nagle usłyszałem głos.
-Ładny koń
-Dziękuję-Zawróciłem konia by spojrzeć kto to jest. Zmierzyłem ją wzrokiem
-Ach to ty...-Mruknęła cicho
-Dobra, nie lubię mieć wrogów. Zgoda?
-No okay. Mogę pogłaskać?
Koń wstrząsnął łbem.
-Jeśli nie chcesz mieć głowy...-Wymusiłem uśmiech
Dałem koniowi łydkę i ruszył ze stępa w kłus. Minęliśmy zakręt. Zwolniłem go do stępa i wjechaliśmy na puste pole. Cmoknąłem na konia i zrobiłem półsiad. Ogier zarżał i ruszył do galopu, a później do cwału. Po udanym terenie wróciłem do domu. Odprowadziłem konia do boksu i wrzuciłem mu siana.
<Megg?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz