-Jeremy.-Skinąłem głową-Już wszystko ok. Nie ukrywam, że czasami lubię kogoś uderzyć. Zwłaszcza takich palantów.
Dziewczyna zaśmiała się odrzucając na bok blond włosy.
-Cóż...czas wzywa. Przykro mi, ale muszę już wiać. Narka.
Naprawdę nie miałem czasu. Musiałem jeszcze iść do zegarmistrza odebrać zegarek, mam więc usprawiedliwienie. Leniwym krokiem ruszyłem w stronę szarego budynku. Przeczytałem napis nad drzwiami. "Zegarmistrz Mariusz". W sumie, to litera "R" w wyrazie "zegarmistrz" odpadła, ale kij z tym. Odebrałem mój stary, skórzany zegarek. Ruszyłem do domu. Wszedłem do mieszkania. Zdjąłem buty i wygrzebałem moją starą gitarę. Dawno już nie grałem. Umiałem parę akordów, ale nic poza tym. Po chwili zacząłem sobie przypominać. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Odłożyłem zakurzony instrument na łóżko i poszedłem otworzyć. Moim oczom ukazała się Olivia.
-Cześć-Zagadnęła nieśmiało
-Hejka. Skąd wiesz gdzie mieszkam?
-Ma się swoje sposoby-Uśmiechnęła się ironicznie-Słyszałam jak grasz.
-Ehh...w prawdzie to ja nic takiego nie umiem...Chcesz wejść?-Zrobiłem zapraszający gest
-No nie wiem.-Zastanowiła się-No okej. Ale na chwilkę.
Weszliśmy do domu. Chciałem odstawić gitarę na swoje miejsce, ale Olivia mnie powstrzymała.
-Może coś zagrasz?-Spytała
Zawahałem się, ale po chwili zacząłem grać.
-Śpiewasz?
-Nie umiem...-Odparłem
Chwilkę jeszcze pograłem i zaprosiłem Olivię do kuchni.
-Chcesz coś? Kawa, sok, herbata, cola, sprite?
-Poproszę troszkę coli.
Nalałem napoju do szklanek. Wypiliśmy i pogadaliśmy troszkę. Po chwili Olivia wstała i biorąc swoją torebkę wyszła z domu.
-Dziękuję-Powiedziała
-Za co?
-No za uratowanie
-Już dziękowałaś-Uśmiechnąłem się-No to na razie.
-Cześć
Odprowadziłem ją wzrokiem do końca ulicy. Spojrzałem na zegar w kuchni. 16:28. Włączyłem telewizor. Po godzinie oglądania zasnąłem przy włączonym sprzęcie. Nagle obudził mnie grzmot. Zaspany wyjrzałem przez okno. Burza. Szybko wyjąłem wszystkie kable z kontaktów i pobiegłem do stajni, bo jak zakładam, Rozmaryn już wariował. Wszedłem do budynku stajni. Tak jak myślałem. Koń dębował w boksie i robił kółka.
-Hoo, hoo. Spokojnie-Szeptałem-To tylko burza głuptasie
Czule mówiłem do konia. Ostrożnie wszedłem do boksu i objąłem łeb ogiera. Spojrzałem mu w oczy. Zacząłem nucić mu do ucha piosenkę. Zerknąłem na zegarek. Przesiedziałem tu 4 godziny, a burza wciąż trwała. Zdecydowałem pójść się umyć. Włączyłem radio dla Rozmaryna, by słyszał głosy i wymknąłem się do domu. Wziąłem gorący prysznic. Wszedłem do łóżka i zakopałem się w ciepłej kołdrze. Poczytałem chwilkę książkę i zgasiłem lampę.
<Olivia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz