sobota, 14 marca 2015

Od Chris'a c.d: Melloow

Około siedemnastej zakończyliśmy pracę gdy już wypełniła niezbędne papiery pod moim nadzorem, nie były to jednak dokumenty, z których posiadania odczuwałbym satysfakcje, ale miejmy nadzieję iż niedługo i ich posiadaczem się stanę.Wiadomo skończylibyśmy wcześniej gdyby moja nowa pracownica się tak nie obijała. Szczerze doprowadzało mnie to do szału. A incydentem w restauracji przeszła samą siebie... Nieokrzesana dziewucha.
- Rusz się. - mruknąłem kiedy ta bez pośpiechu pakowała swoje rzeczy.
- Skończyłam robotę, mogę robić co mi się podoba. - syknęła.
Przewróciłem oczyma i sięgnąłem po jej płaszczyk pomagając go jej założyć.
Największy ruch na ulicach minął, a więc można było spokojnie się przemieszczać bez przepychania się z gburowatą społecznością.
- Odprowadzę Cię - oznajmiłem, a Melloow nawet tego nie skomentowała, gdyż jak słusznie sądziła nie miałoby to najmniejszego sensu. Tak czy siak postawiłbym na swoim. - Zdajesz sobie sprawę, że z czasem taryfa ulgowa się kończy ?
- Haha, pierdolisz ?! - spojrzała się na mnie zdumiona - To jest taryfa ulgowa? Przecież te blondowate zdziry nic nie robią.
- Wyrażaj się...- pokręciłem ostrzegawczo głową. - Owszem robią, w domu.
- Siedzą tam tyle godzin i jeszcze odwalają robotę za Ciebie w domu?
- Po pierwsze nie za mnie po drugie, chcą utrzymać to stanowisko to muszą się postarać. - wzruszyłem obojętnie ramionami.- Też będziesz tak pracować.
- Oj chyba podziękuje. - przewróciła oczyma i zrobiła nieszczęśliwą minę. Moja ręka aż mnie świerzbiła.
- Nie przewracaj oczami. - mruknąłem.
- Tobie wolno a mi nie ?! Co Ty sobie myślisz? - burknęła, była całkowicie rozdrażniona, a moja twarz nie zdradzała żadnych emocji.
Zwolniłem przy przejściu dla pieszych, ponieważ zapaliło się czerwone światło jednak, Mell tego nie zrobiła. Szła pewnie przed siebie nawet się nie rozglądając. Kurwa...
W jednej chwili zerwałem się i chwyciłem ją za rękę ciągnąc mocno w swoją stronę, tak że wpadła ona na mnie. Mało brakło gdyż ułamek sekundy później przejechał rozpędzony sportowy samochód.
Jej serce łomotało jak oszalałe, nogi miała jak z waty, a dziewczyna chyba nie zdawała sobie jeszcze sprawy z tego co się właśnie stało. Staliśmy tak chwilę "przytuleni" nim uniosła ona głowę i nasze spojrzenia się napotkały.
Patrzyłem jej głęboko w oczy, a ona delikatnie się zarumieniła i nieświadomie uchyliła usta, nie była jednak w stanie nic zrobić, jej ciało nawet nie drgnęło. Już wcześniej zaobserwowałem, że przez mój wzrok wpada ona w stan osłupienia i niepewności... Spokojnie nie ona jedyna, to spojrzenie nie wiem dlaczego działa na większość kobiet, a tak właściwie nie spotkałem jeszcze takiej, która pozostałaby wobec niego niewzruszona.
Miałem taką cholerną ochotę ją pocałować, pocałować te rozchylone, malinowe i wyglądające niesamowicie apetycznie usta.
- Oddychaj... - wyszeptałem walcząc z pokusą, pierw jebane dokumenty, a potem można pójść na całość.
Dziewczyna przymknęła oczy, jakby miała zaraz wyrwać się z transu, a ja pod wpływem chwili złamałem wszystkie zasady.
- Pierdolę to - mruknąłem pod nosem i ją pocałowałem.
Nie było to zwykłe cmoknięcie, ale namiętny pocałunek pełen uczucia, nie interesowało mnie to, czy dziewczyna odwzajemnia go świadomie czy też nie. Gdy nasze usta wzajemnie się muskały nie dbałem o to czy ktoś mnie widzi, zazwyczaj takie i podobne rzeczy robiłem by nikt się nie połapał, ponieważ nie chciałem by ktoś przyglądał się jak doprowadzam moją kobietę do szaleństwa.
Nie liczyło się nic, dosłownie nic. Byłem tylko ja i ona. Cała reszta zniknęła.
Opamiętałem się dopiero tedy gdy zabrakło nam tchu. Oderwałem się od niej jak poparzony, bez słowa idąc przed siebie.
Zerknąłem lekko w tamtą stronę, gdzie stała Melloow, sprawiała wrażenie małej dziewczynki, która zgubiła się w olbrzymim lesie...
- Rusz się. - rzuciłem stanowczo.
Odprowadziłem ją pod samo mieszkanie, szliśmy w milczeniu. Ona nie mówiła nic próbując sobie chyba wszystko poukładać, to i tym bardziej ja gdyż próbowałem ją rozgryźć.
- Jutro masz być w pracy punktualnie. Nie spóźnij się i ubierz się bardziej przyzwoicie. Nie zapomnij zjeść kolacji...
Wzrokiem podążyłem za znikającą na klatce kobietą, przez którą naruszyłem wszelkie zasady...
Oh, Christopher opanuj się.-ciągle karciłem się za ten swój występek, a intuicja podpowiadała mi, że jutro może być naprawdę ciekawie...


< Melloow ? Kochanie ? <3 hehe ^^ ależ te przejścia niebezpieczne c: >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz