Moja koleżanka Kinga zaprosiła mnie na parapetówkę do siebie, było tam
dużo ludzi, połowy nie znałam. Siedziałam na kanapie i popijałam co
chwilę drinka. Nagle koło mnie usiadł jakiś chłopak.
-Hej!- krzyknął, ponieważ grała głośna muzyka.
-CZEŚĆ!! MOŻE CHODŹMY NA BALKON? - zapytałam także przez krzyk.
Poszliśmy na balkon. Miał na imię Gabriel. Rozmawiało nam się całkiem
dobrze.
-Ja to chyba zaraz pójdę, bo jakoś tak nudno- powiedziałam, nawet nie miałam z kim tańczyć.
(Gabriel?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz