Robin pochylił się nade mną, złapał za nadgarstki i - czego się po nim
nie spodziewałam- pocałował mnie, miał słodkie, miękkie usta. Całował
delikatnie, ale stanoczo, bez zastanowienia oddałam pocałunek, chyba
zcierpły mu ręce, bo po chwili przygniatał mnie - całkiem przyjemny-
ciężar jego ciała. Podobał mi się bez koszulki więc rozpięłam bluzę,
którą przed chwilą założył, jak to zrobiłam? Zanim się położył wyrwałam
jedną dłoń. Przez chwilę przestał mnie całować i rozpiął pasek
przytrzymujący jego koszulkę na moim ciele. Zdjął mi ją i rzucił w kąt,
ponownie się na mnie położył, tylko tym razem czułam jego niesamowite
ciepło, raz jeszcze się podniósł i pocałował mnie tuż nad pępkiem, a że
mam łaskotki to wygięłam plecy niczym kot. Zaśmiał się razem ze mną, ale
już po chwili uciszył mnie namiętnym pocałunkiem, wślizgnęłam dłonie na
jego plecy tuż pod łopatkami i drapnęłam go, syknął z bólu, ale nie
odrywał się od moich ust. Po chwili, wymamrotałam dalej się z nim
całując.
- Mmm, nie masz dziewczyny? - A gdy pokręcił głową, ja dalej mamrotałam.
- Świetnie całujesz wiesz? - oderwał się ode mnie i syknął.
- Możesz się wreszcie zamknąć. - zdziwiona otworzyłam szeroko oczy i juz
chciałam go odepchnąć, ale on położył wskazujący palec na moich ustach,
ale po chwili złożł na nich delikatne cmoknięcie. Ah, stary trick
chciał żebym chciała więcej. I... oczywiście że chciałam więc tym razem
to ja byłam na górze.
Robin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz