niedziela, 5 lipca 2015

Od Levi'ego cd Kici

Rano szybko sprawdziłem mail'a, na moje szczęście dostałem odpowiedź odnośnie pracy. Miałem się pojawić jutro o 13:00 w pobliskim hotelu dla zwierząt który proponuje takie usługi. Wysłałem krótkie podziękowania po czym poszedłem do łazienki. Wziąłem zimny prysznic dla orzeźwienia, zmoczyłem włosy i szybko przeczesałem je rękami. Dźwięk dzwonka lekko mnie zirytował, wypadłem z łazinki ubierając po drodze spodnie. Kolejny raz rozległ się po mieszkaniu dźwięk dzwonka.
-Zaraz, k*rwa zaraz.
Wysyczałem zapinając pasek. Otworzyłem drzwi od mieszkania, na korytarzu stał listonosz z kilkoma paczkami.
-Pan Levi Désiré ?
Skinąłem głową a mężczyzna podał mi jedną z paczek, podpisałm się po czym zamknąłem drzwi. Dokładnie obejrzałem paczkę, adres z którego ją wysłano nic mi nie mówił. Odłożyłem przesyłkę na komodę i poszedłem sIę ubrać.
Usiadłem przy stole, położyłem paczkę na przeciwko siebie, obdarłem opakowanie i moim oczom ukazał się pas z karabińczykami i kilka smyczy. Do tego woreczek na smakołyki i kilka innych rzeczy. Oprócz tego krótki list. Jutro dostanę adresy klientów i bedę mógł zacząć pracę. Zadowolony wstałem i zaniosłem sprzęt do pokoju, rzuciłem wszystko na niepościelone łóżko. Wtedy zobaczyłem reklamówkę z lekami leżącą na biurko. Logo apteki od razu przypomniało mi o wczorajszym zakupie leków, najwyraźniej Kicia nie wzięła ich wczoraj.
Spojrzałem się na psa dziewczyny, wyprowadzanie tego pieska nie byłoby dla mnie problemem a gdyby to zaliczyć do pracy to wcale nie byłoby tak źle. Uniosłem brew po czym oparłem się o furtkę i zlustrowałem ją wzrokiem.
-Będę go wyprowadzał, ale...chcę pięć dolarów za każdy spacer.
Rzuciłem z chytrym uśmiechem. Kicia także oparła się o furtkę, owinęła pasmo włosów wokół palca. Przewróciła oczami i rozwarzyła propozycję.
-Kosztowny jesteś.
-Nie obniżę ceny.
Mój beznamiętny głos wcale nie pomógł dziewczynie w podjęciu decyzji. Jednak w końcu nie mając innego wyjścia założyła psu obrożę i podała mi smycz. Przypiąłem smycz do obroży.
-Jak się wabi ?
-Nero.
W sumie pasuje do niego, na początku pies warczał na mnie i nie chciał ze mną w ogóle iść. Jednak po kilku minutach Nero szedł dzielnie obok mnie.
Zadzwoniłem dzwonkiem od furtki i po chwili przede mną stała Kicia, jej pies merdał ogonem i skakał jednak robił to tak flegmatycznie, że dziewczyna zaczęła się martwić.
-Gdzie ty z nim byłeś ?
-Za miastem nad rzeką.
-Aż dwie godziny ?
Skinąłem głową po czym wręczyłem jej smycz, wyciągnąłem rękę a Kisia wręczyła mi pieniądze.


(Kicia ?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz