-Hmmm...-Mruknęłam obracając w dłoniach pusty (tymczasowo?) kieliszek.-Zrób mi shota według Twojej własnej inwencji twórczej.-poleciłam. Uśmiechnął się lekko.
-A czysty Ci nie pasuje?-mruknął biorąc ode mnie kieliszek, wstając i podchodząc do barku. Po chwili wrócił do mnie z jakimś kolorowym shotem.
-Nie pytam, czego żeś tam namieszał.-Uniosłam otwarte dłonie do góry, ale uśmiechałam się lekko. Wychyliłam kieliszek i uśmiechnęłam się szerzej.
-Całkiem niezły. Nauczysz mnie później tego, bo chyba go nie znam.-odłożyłam kieliszek, sięgnęłam po kostkę i rzuciłam nią. Niebieski, pole wcześniej niż Lion. Wspomniany uśmiechnął się szeroko i przypatrzył się mi.
-Pokaż mi wszystkie tatuaże jakie masz.-polecił.
-Wszystkie?-Upewniłam się. Kiwnął głową, na co ja westchnęłam. Zdjęłam bluzkę i spodnie zostając w samej bieliźnie. Podeszłam bliżej Liona i zaczęłam 'prezentować' mu moje tatuaże. Rękawy, cytat umiejscowiony na brzuchu, kokardki z tyłu na udach, dziurkę do klucza na karku i napis z Pierścienia wzdłuż kręgosłupa. Lion nie odrywał ode mnie wzroku i myślę, że nie skupiał się tylko na mych dziarach. W końcu odeszłam od niego i sięgnęłam po moje ciuchy.
-Jak dla mnie mogłabyś się już nie ubierać.-Mruknął, a ja posłałam mu gromiące spojrzenie. Ubrałam się i usiadłam na moim miejscu. Lion rzucił kostką i wypadło mu wyzwanie.
Zatańcz z osobą po prawej.
Wstał, wyciągnął do mnie dłonie prosząc do tańca. Ja. Także się podniosłam i znaleźliśmy sobie kawałek wolnego miejsca. Lion położył dłonie na moich biodrach, jednak ja podsunełam je wyżej, na moją talię i sama położyłam mu moje dłonie na ramionach. Tańczyliśmy bez muzyki. To było takie sobie kołysanie na boki i parę obrotów. Dosyć anemicznie, jednak uznajmy to za taniec. Siadając na moim miejscu złapałam się na myśli, że czuję się dobrze, gdy on jest blisko mnie. No ale czy to coś złego? Sięgnęłam po pop corn i rzuciłam kostką. Teraz wyzwanie dla mnie.
Pocałuj osobę po lewej.
-Znowu?-spytałam z uniesioną brwią.
-Nie mów, że Ci się to nie podoba...-mruknął Lionell ostentacyjnie sięgając po wódkę. Uśmiechnęłam się drapieżnie.
-Nic takiego nie powiedziałam.-odparłam i podeszłam do niego. Usiadłam mu okrakiem na kolanach, opuszkami palców przejechałam mu po linii szczęki pokrytej delikatnym zarostem, a potem wpiłam się w jego wargi. Pocałunek był długi, bardzo długi i żadna ze stron nie chciała go kończyć. W końcu odkleiłam się od niego i przeszłam na swoje miejsce. Lion z ociąganiem sięgnął po kostkę i rzucił. Znowu wyzwanie.
Wykrzycz przez okno, że kochasz osobę siedząca po Twojej lewej.
Z uśmiechem szelmy wstał, otworzył najbliższe okno i wychylił się przez nie.
-Kocham Octavię!-wrzasnął. Usłyszałam wiwat przechodniów pod kamienicą. Sięgnęłam po przekąskę, a Lion wrócił na swoje miejsce. Wyrzuciłam czwórkę. Ugh... Kolejne wyzwanie.
Zdejmij koszulkę i pozostań tak przez trzy kolejki.
-Serio...?-westchnęłam, a Lionell tylko zatarł ręce. Nie chciałam tracić honoru na tak głupie wyzwanie, więc zdjęłam koszulkę. Lion sięgnął po kostkę nie spuszczając ze mnie wzroku.
-Mógłbyś przestać się tak gapić?-spytałam, a on zaśmiał się głośno.
-Skarbie, miałbym nie patrzeć teraz na Ciebie?-rzucił podkreślając frazy "teraz" i "Ciebie". Przesunął się o pięć pól i stanął na pytaniu.
Kiedy ostatnio zezgonowałeś/aś?
Przewrócilam oczami. On ma takie banalne rzeczy... Poza tym do tej pory nie sięgnął ani kieliszka.
-Jakiś miesiąc temu, na imprezie u kumpla...-odparł po zastanowieniu.-Zrywało parkiet i kładło na suficie, a kac był nieziemski...-Podał mi kostkę, oczywiście wbijając wzrok w moje piersi. Pochyliłam się nad stołem i wzięłam ją od niego. Wyrzuciłam dwa. Stanęłam na żółtym polu. Lionell uśmiechnął się szeroko. Wpatrywał się we mnie chwilę, chwycił za butelkę i nalał wódki do swojego kieliszka. Śledziłam jego poczynania z lekką ciekawością. Wziął kieliszek i uważając, by nie rozlać alkoholu usiadł obok mnie. Poprawiłam ramiączko od stanika, nadal byłam bez bluzki.
-To nie będzie pytanie ani wyzwanie.-oznajmił. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Wychylił kieliszek, jednak nie połknął alkoholu. Zbliżył swoje wargi do moich i tak przekazał mi shota. Połknęłam, ale trochę pociekło mi po brodzie i skapnęło na dekolt. Rozejrzałam się szybko w poszukiwaniu czegoś, czym mogłabym to wytrzeć. Lionell uśniechnął się jeszcze szerzej widząc to.
-Teraz chodzi o to, że jeśli coś się wylało, to się tego nie ściera.-mruknął. Przychylił się do mnie i poczułam na mej szyi jego ciepły język. Zlizywał nim ze mnie strużki alkoholu, który po mnie pociekł. Jego wilgotny język i ciepły oddech na mej skórze sprawiały mi przyjemność. W mojej głowie kotłowały się myśli. Byłam trzeźwa, alkohol zupełnie do mnie nie dotarł. Myślałam, o tym czy decyzja, którą własnie podejmuję, jest słuszna. Słuszna, czy nie i tak tego chcę. Co mną zawładnęło? Nie wiem. Moje serce przyspieszyło. Lion podniósł twarz i spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się lekko. Wyciągnęłam dłoń i złapałam go lekko za podbródek. Pocałowałam go ostro, namiętnie. Jego zapach mącił mi w głowie mocniej niż ta wódka. Lionell przerwał pocałunek i wplótł dłoń w moje włosy.
-Octavia...-szepnął mi do ucha. Nasze przyspieszone oddechy współgrały ze sobą.
-Octavia...-powtórzył stykając ze sobą nasze czoła i nosy. Patrzyliśmy sobie w oczy i wiedzieliśmy, że chcemy jednego.
Lionku? Co dalej? :> Nie przepraszaj, bo dobrze wiesz, że ja zawszę ucieszę się z Twojego opka, bez względu na czas ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz