Pewnym krokiem wszedłem do baru, taszcząc za sobą worek z ubraniami.
Praca striptizera to ciężka praca, musisz tańczyć i kusić... ale ty Niv
umiesz kusić, oj umiesz... od kiedy ja mówię o sobie w trzeciej osobie?!
Ale kuszę. Jak mało kto. No nie ważne! Ruszyłem w stronę szatni. Było
tam kilku innych kolesi, no cóż... szybko się przebrałem i już mnie
wszystko swędziało. Jak ja to lubię! W końcu wszedłem na scenę i
zacząłem poruszać się w wolnym tańcu. Byli tu i faceci i babki, ale
wolałem patrzyć na tych pierwszych. Nagle do baru ktoś wszedł. Okazał
się to być... no nie oszukujmy się, dla mnie, zabójczo przystojny typ.
Miał wygolone boki i rozwiane włosy. Po wszystkim poszedłem się
przebrać, wróciłem, kupiłem dwa piwa i zacząłem błądzisz szukając
chłopaka. Okazało się, że siedział pod ścianą. Postawiłem kufel przed
nim i usiadłem na stole naprzeciwko niego. Spojrzał na mnie zdziwiony, a
ja mu kiwnąłem ręką.
- Na mój koszt...- posłałem mu szekszowny uśmieszek- Nivan jestem...
(Joshuaaa?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz