- Joshua...- odparłem biorąc łyk piwa.
Jedyne czego w tym nie lubiłem to tego, że piana zawsze zostawała nad
górną wargą tworząc "wąsy". Wypuściłem powietrze nosem i oblizałem się.
Tamten dostał chyba wytrzeszczu oczu. jednak jego twarz byłą mi skądś
znajoma. Ale to bardziej z widzenia.
- Ej, ty jesteś tym gościem co tańczy tutaj na rurze, nie?- spytałem obojętnie.
- Tak, a co? Zawsze na mnie patrzysz?- spytał nadal z uśmiechem.
- Eeee nie? Koledzy mi mówili. Zawsze jak masz występy to ja nie mam zmiany. A jak ja mam zmianę to cię nie ma- wyjaśniłem.
<Nivan? take bez sensy ale dobra>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz