Rumieńce na mojej twarzy oznaczały tylko jedno - już dawno byłam po prostu wstawiona. Byle drink wystarczył by mnie całkowicie opić. Uśmiechnęłam się do wysokiego chłopaka i wzięłam go za rękę.
- Znam takie fajne miejsce - odpowiedziałam po chwili, gdy już szliśmy wzdłuż długiej niezbyt zaludnionej uliczki.
- Jest daleko? - spytał chłopak ze zmartwieniem w głosie.
Spokojnie Tom! Zaraz cię upiję i dołączysz do beztroskiego klubu Marceline!
***
- Hej Tom, musimy spadać wiesz - spoglądnęłam na całe towarzystwo, które nieco powiększyło się o kilka panienek...
Bez większych ceregieli, wyszliśmy z klubu. Miało się to skończyć prosto - Tom odprowadzi mnie do domu i pójdzie do swojego (ach grzeczne dzieci) ale tak się nie stało. Czarne szpilki obtarły mnie w połowie drogi i musiałam je ściągnąć.
- Może cię poniosę ale coś? - zaproponował chłopak.
Ja jednak się nie zgodziłam:
- Masz może u siebie w domu jakiś plasterek? - powiedziałam słodko, kiedy stanęliśmy na skrzyżowaniu, gdzie znajdował się blok chłopaka.
- Raczej coś się znajdzie - rzekł i wprowadził mnie do mieszkania.
- Uch w życiu już nie ubiorę tych szpilek - syknęłamdo siebie, spoglądając w lustro.
Moja twarz była cała zarumieniona, to była jednoznaczna oznaka upicia się...
Poszłam za Tomem do kuchni, podsadził mnie i usiadłam na blacie kuchennym nucąc jakąś głupią piosenkę, którą przed chwilą wymyśliłam. Chłopak schylił się i nakleił mi plaster na nogę. Uśmiechnęłam się do niego życzliwie i korzystając z jego nieuwagi przybliżyłam swoje usta do jego.
Tommy? Jak się to skończy ;D?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz