Rusz się. Rusz się. Słońce już wstało, a ty dalej w łóżku. Która
godzina? Pomyśl, że jest to twoja ostatnia. I co teraz? Twój ostatni
dzień, potrafisz to sobie to wyobrazić? Albo ostatni tydzień. Co byś
zrobił?
- Czas wstawać - zdecydowałem.
Otworzyłem okno i do mieszkania wdarł się skwar. Nigdy w życiu,
pomyślałem i zamknąłem je. Już chwilę potem znalazłem się na chodniku
przed kamienicą, w której mieszkałem.
- Dzień dobry pani - przywitałem się z moją sąsiadką, starszą panią z parteru.
Chyba mnie nie lubiła, bo zawsze tylko obdarzała mnie spojrzeniem bazyliszka. A ja się uśmiechałem. Jaki ten świat jest...
Nieważne.
Ruszyłem w bliżej nieokreślonym kierunku, ale w końcu dotarłem do sporzywczaka.
- Nie mam w domu mleka - rzuciłem całkiem głośno i kilka osób się obejrzało.
Zawsze patrzą. Jak na okaz w zoo.
Patrz mamo, ten pan ma białe włosy.
Ty, patrz stary, ale gościu ma przesrane. Wszyscy muszą się na niego gapić po ulicach.
Ja na jego miejscu bym nie wychodziła z domu. W życiu. Wygląda jak jakaś zjawa.
Mam dobry słuch. I lubię moje włosy. Kupiłem to mleko i ruszyłem do
parku. Zwykła zachcianka. Po prostu pójdę do parku i może się na kogoś
natknę. Z mlekiem. O Jezu jestem nienormalny. Zachichotałem i z
uśmiechem wpadłem na jakaś dziewczynę. Ona upadła, a ja się zachwiałem.
Mleko całe, ale moja nowa znajoma, wściekła zapewne, podniosła się i
rzekła:
- Jak leziesz pomyleńcu? Uważaj trochę, okej? - trzymała się za nadgarstek, równocześnie przyciskając łokieć do ciała.
Zatkało mnie trochę i zwyczajne chwyciłem ją za drugi nadgarstek i
pociagnąłem za sobą. Ona coś krzyknęła, a ja posadziłem ją na ławce i
przyjrzałem się nadgarstkowi dziewczyny.
- Wybacz, byłem nieuważny i chyba sprawiłem iż masz otarcie na ręce.
- Co? - patrzyła na mnie z dystansem.
- Cóż za ciekawy sposób zawarcia znajomości. Jestem Gavriil - powiedziałem obwiązując jej rękę chusteczką. Nie protestowała.
< jakaś pani? :) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz