- Nie.
Powiedziałem i wyszczerzyłem się udawanie. Schulyer wywróciła tylko oczami coś mruknęła pod nosem.
- Co tam mamroczesz?
- Nic tobie do tego. A właściwie jak ty się nazywasz?
Zapytała z obojętnością.
- Robin Imprevisible...
Dziewczyna wybuchła śmiechem. Spojrzałem na nią ze złością. Kiedy się uspokoiła powiedziała z szyderczym uśmiechem.
- A nie Robin Hood?
I znów wybuchnęła śmiechem. Warknąłem do niej cicho.
- Zamknij się...
( Schulyer? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz