Roześmiałam się, taksując chłopaka wzrokiem.
- A: mówi to chłopak niewiele starszy ode mnie, b: wolę samotność niż idiotów i c: jeśli to był komplement, to dziękuję - zaśmiałam się cicho. - Nikt mnie tu nie tknie - zapewniłam go.
Chłopak uniósł brwi.
- Skąd ta pewność? - zaciekawił się.
- Bo znam właściciela. Jest przyjacielem mojego starszego i nadopiekuńczego braciszka. I nie mam zamiaru pić - zaśmiałam się. - Przychodzę tu potańczyć. I to często.
(Arthur?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz