sobota, 29 sierpnia 2015

Od Schulyer c.d: Robina

Speszeni i szczęśliwi zeszliśmy z parkietu. Skierowaliśmy się na nasze poprzednie miejsca, a ja pchana jakimś dziwnym uczuciem spytałam.
- Czy... Może pójdziemy do mnie? - w końcu wydusiłam. A on uśmiechnął się i wziął mnie za rękę, spojrzałam na nasze splecione dłonie i za pewne się zarumieniłam. Uznałam to z tak więc odparłam. - Napiszę tylko do chłopaków, ok? - a uśmiech Robina pobladł. Więc sprostowałam. - Do mojego brata i kuzyna, naprawdę uważasz, że bym przyszła tu z dwoma chłopakami i może jeszcze trójkacik? - powiedziałam to w żartach, ale pod maską skrzywiłam się z niezadowolenia. A on zaraz po tym jak wyjaśniłam powiedział.
- No to chodźmy. - i tak też zrobiliśmy. Gdy wychodziliśmy z baru minęliśmy mojego brata więc powiedziałam mu, że wracam do apartamentu. A potem opuszczając budynek każdy którego mijaliśmy gapił się i szeptał coś do osoby obok. Dziwnie się z tym czułam, ale wiedziałam, a raczej przeczuwałam co oni tam szepcą, ' Zobacz, biedny chłopak.' ' ona go zniszczy'.

Robin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz