wtorek, 24 marca 2015

Od Nivan'a CD Josh'a

- To odpoczywaj, ty nasz mały ochroniarzu!- pogłaskałem go po głowie i żartobliwie pocałowałem w policzek.
- A zjeżdżaj!- fuknął śmiejąc się.
- Luli laj!- złożyłem usta w dzióbek i wstałem- Jakby co, pranie zrobione, wysuszone i wyprasowane. Leżą na desce do prasowania.
- Dzięki...
- Proszę. A teraz pośpij sobie ty mój strażniku!- puściłem mu oczko i wyszedłem z pokoju. Wkrótce po tym usłyszałem ciche chrapanie. Szybko zasypia. Dziwne, że tak mi ufa, równie dobrze, mógłbym teraz ukraść połowę rzeczy i uciec. Poszedłem do "mojego" pokoju, przebrałem się i też położyłem się spać. Znając moje umiejętności zasypiania, wstałem po dziesięciu minutach i ruszyłem do Johuy. Spanie u niego było wyjątkowo przyjemne, bo chłopak był duży, większy ode mnie i bardzo ciepły, więc wtuliłem się w niego i patrzyłem na jego twarz. Wyglądał niewinnie. Jak aniołek. Pocałowałem go w usta, a on niespodziewanie położył dłoń na moim karku i wpił się w moje wargi. Coś tam burczał pod nosem. Pewnie spał. Ugniatał moje wargi, atakował je agresywnie i wbijał palce w moją szyję. Po chwili opadł bezwładnie i objął mnie. Widocznie spał i lunatykował, czy coś takiego. Ale przyznam przez sen jego pocałunek był... boski... zamruczałem cicho i zasnąłem w jego ramionach.

***

Obudziłem się następnego dnia, przed chłopakiem. Przez chwilę na niego patrzyłem, a potem bardzo powoli wysunąłem się spod jego rąk i wyszedłem z pokoju. Podreptałem do kuchni i usiadłem na blacie. Po pół godzinie zacząłem robić kawę. Po zaparzeniu jej i wyciągnięciu bułeczek z czekoladą, dolałem do niej mleka. Zrobiłem dwie, tylko jedną bez cukru i mleka, bo nie wiedziałem jaką pije Josh. Nagle wyszedł z pokoju z rozmierzwionymi włosami, przebrany i zaspany.
- Dzień dobry!- uśmiechnąłem się, a on podszedł do mnie i złapał mnie za ramiona.
- Znów mnie pocałowałeś gdy spałem- wyburczał widocznie niezadowolony.
- A pocałowałem...- posłałem mu zadziorny uśmieszek- kawa na ciebie czeka, nie wiem czy słodzisz, lub zalewasz mlekiem, więc nic nie dodawałem- odsunął się i nalał mleka do kawy. Napił się jej- oprócz tabletki gwał.tu- wypluł ją, a jego mina była bezcenna. Zacząłem się śmiać.
- No bardzo śmieszne!
- No tak!- zasłoniłem usta dłonią i wziąłem bułeczkę.

Josh?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz