sobota, 28 lutego 2015

Od Layli

Do późnych godzin rozpakowywałam kartony. Skończyłam grubo po północy. Zende zaczął piszczeć i trącać mnie nosem. Spojrzałam na Aresa, wstałam patrząc na psa który zajmował pół mojej sofy. Cóż moi pupile nie należeli do najmniejszych. Uśmiechnęłam się pod nosem. Złapałam bluzę, przypięłam do kolczatki psa smycz, założyłam trampki i wyszłam.
Dotarłam ze zwierzakiem do parku. Było ciemno, spuściłam go aby sobie trochę pobiegał. Sama ruszyłam w głąb. Było strasznie cicho, drogę oświetlał mi księżyc.
Kilka metrów dalej zza drzew wyłoniła się jakaś postać. Zaczęła biec w moim kierunku.
Nawet nie wiem skąd i kiedy przy moim boku znalazł się warczący pies. Złapałam go za kolczatkę, ledwo trzymałam moją bestię. Postać stała teraz dosłownie dwa metry ode mnie, lecz cały czas była w cieniu.
-Kim jesteś? - Zapytałam. Zapadła cisza którą coraz przerywało warczenie i szczekanie. O dziwo nie czułam strachu ani niczego. Byłam spokojna jak zawsze.

Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz