Nocna zmiana w barze to coś wspaniałego. Tabuny nawalonych gości (a czasami kobiet) próbuje wyprosić drinka na krechę, a czasami zdarzało mi się wysłuchiwać różnych zwierzeń od bywalców klubu... Niektóre były śmieszne, a niektórych wolałabym nie słyszeć...
Obudziłam się koło dziewiątej i przeparadowałam w koszuli nocnej od garderoby przy mej sypialni do łazienki. Ubrałam się, uczesałam i zrobiłam sobie lekki makijaż. Wory pod oczami nadal były troszeczkę widoczne. Przeszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. No cóż, raczej nie możnaby powiedzieć, żebyła ona pełna... Zamknęłam ją i z westchnięcien ruszyłam do przedpokoju. Wzułam i zasznurowałam glany i zarzuciłam na ramiona skórzaną kurtkę. Wzięłam kluczyki, wyszłam, zamknęłam drzwi i zjechałam windą. Postanowiłam udać się do marketu, poszłam przez park, bo tak było szybciej. Idąc zauważyłam chłopaka siedzącego na jednej z ławek. Przyglądał się mi. A może raczej pochłaniał mnie wzrokiem...?
-Kto nie dawał Ci spać, księżniczko?-usłyszałam, gdy przechodziłam obok niego.
-Ktokolwiek by to, był to na pewno nie ty.-rzuciłam idąc dalej.
-Szkoda, bo bardzo bym tego chciał.-zaśmiał się głośno. Usłyszałam, jak wstaje z ławki i idzie za mną. Po paru krokach zrównał się ze mną.
-Nie polecam. Podobno bardzo kopię.-odparłam nawet na niego nie patrząc.
-Oj, nie szkodzi.. Ujarzmiłbym Cię.-znowu się zaśmiał.
-Nie sądzę.-mruknęłam z lekkim uśmiechem i wychodząc z parku podążyłam chodnikem.
Ktoś? Ale nie przejmujcie się, nie musicie dokańczać, nikt mnie nie kocha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz