-Spokojnie. Najważniejsze żebyś się uspokoiła-powiedziałem. Dziewczyna była przerażona.
-Ale tu jest tak głęboko i...i....
-Jeśli chcesz to wyjdziemy
-Tak. Ja chcę wyjść.
-W takim razie chodź za mną-uśmiechnąłem się. Gdy wyszliśmy dziewczyna ogrzała się przy ognisku, które wcześniej rozpaliłem. Czas spędzony z nią był bardzo udany.
-Odwieziesz mnie do domu?-zapytała gdy wsiadaliśmy już do auta.
-Nie. Zostawię cię gdzieś na środku lasu.
-Bardzo śmieszne-powiedziała lecz sama cicho zachichotała. Odwiozłem ją pod dom gdzie czekał na nią ojciec
-Gdzie się szlajałaś?! MASZ BYĆ W DOMU! Już ja ci teraz pokażę!-krzyknął na jej widok.
-Cześć Blase-rzuciła pospiesznie i wyszła z samochodu.
-Jakby coś się działo to dzwoń-szepnąłem czule całując ją w głowę.
-Jasne...Ale już jedź-zrobiłem to co Hope kazała.
<Hope? Mam nadzieję, że mimo mojej długiej nieobecności wiesz co ma teraz się zdarzyć xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz