Na chwile rozluźniłem mój uścisk i spojrzałem bardzo poważnie na znów
zapłakaną Schulyer. Nie wiem czy na prawdę nie wiedziała po co ją
pocieszam czy chciała się tylko upewnić. Nigdy nie myślałem, że komu
kolwiek to powiem więc przyszło mi to z lekką trudnością.
- A jak myślisz?
Dziewczyna nie odzywała się. Podniosłem moją ręką jej brodę i powiedziałem jej prosto w oczy.
- Bo cię kocham...
Poczułem, że robię się czerwony. Schulyer nadal nic nie mówiła. Spuściła
znów głowę i wpatrywała się uporczywie w pościel. Przez chwile żadne z
nas się nie odezwało. W końcu odsunąłem się od dziewczyny i
powiedziałem.
- Jeśli będziesz czegoś potrzebować powiedz.
Powoli zacząłem wstawać. Ubiorę się i zobaczę co będzie dalej.
( Schulyer? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz