Rzuciłem jej jakby radosne spojrzenie i wszedłem do środka, Kicia
zamknęłam furtkę i puściła psa który zaczął biegać po całym ogrodzie.
-Zapraszam do środka.
Puściła mnie przodem, poszedłem w stronę drzwi wejściowych i właściwie
po chwili znalazłem się w środku. Rozglądałem się chwilę po mieszkaniu,
jednak przerwała to Kicia zapraszająca mnie do kuchni.
-Sorry ale jestem w trakcie robienia obiadu.
-Ja właśnie w tej sprawie.
Kicia spojrzała się na mnie zdziwiona, uniosłem tylko brew i usiadłem na jednym z blatów kuchennych.
-Zapraszam cię do siebie na obiad.
Dziewczyna lekko speszona spojrzała się na reklamówkę pełną produktów
sporzywczych. Machnąłem tylko ręką po czym wziąłem dziewczynę za rękę i
pociągnąłem ją w stronę drzwi.
-Sama chyba sobie nie ugotujesz.
-No nie.
Moje lodowate spojrzenie przeszyło jej ciało, na jej twarzy pojawił się lekki rumieniec na co przewróciłem oczyma.
-Ale Nero...
Nie dokończyła ponieważ chwyciłem obroże i smycz, piesek natychmiast przybiegł ciesząc się jak głupi.
-Zamkne tylko balkon i się przebiorę.
Kicia zniknęła na chwilę a po czym wróciła w suchych ubraniach, na głowę
narzuciła wełnianą białą czapkę. Razem wyszliśmy z domu i udaliśmy się
do mnie.
~*~
-Rozgość się.
Rzuciłem wchodząc za Kicią do swojego mieszkania, dziewczyna rozglądała się po mieszkaniu.
-To na prawdę twoje ?
Skinąłem tylko głową po czym zdjąłem bluzę, odsłaniając tors.
Przeszedłem do sypialni gdzie przebrałem się w koszulę w kratę.
Wyszedłem do Kici, zaprowadziłem ją do kuchni gdzie dziewczyna usiadła
przy barku. Z szafki wyciągnąłem kieliszki i czerwone lekko słodkawe
wino z Prowansji. Odkorkowałem butelkę a zawartość nalałem do
kieliszków.
-Proszę.
Podałem dziewczynie kieliszek a sam zabrałem się za obiad. Z lodówki
wyciągnąłem ostrygi oraz brokuły i pietruszkę. Kawałki brokułów
powrzucałem do termomiksu, włączyłem urządzenie i odczekałem aż warzywa
będą już zmielone. Przyprawiłem, znów włączyłem po czym dodałem trochę
pietruszki. Porozlewałem krem z brokułów do płaskich misek. Na wierzch
dodałem koperek. Miski odłożyłem na bok i sięgnąłem po duży tależ,
sprawnie otworzyłem ostrygi i położyłem je na naczyniu, ozdobiłem
kostkami lodu i plastrami cytryny. Wytarłem szklany stół stojący przy
tle szklanej ściany. Wyciągnąłem dwie drewniane deski i postawiłem je na
stole a na to podałem miski z kremem. Na środku rozłożyłem białą
serwetkę na której postawiłem talerz z ostrygami. Oprócz tego serwetki
obok desek i sztućce.
-Zapraszam.
Podałem Kici dłoń i zaprowadziłem ją do stołu, odsunąłem troszkę krzesło
a potem przysunąłem je. Przyniosłem nasze kieliszki i butelkę wina.
Włączyłem radio po czym sam usiadłem przy stole. Dziewczyna patrzyła
przez okno, miała przed oczami całe miasto.
-Masz fajne widoki.
-Dzięki. A teraz smacznego.
-Nawzajem.
Patrzyłem chwilę na nią, niepewnie chwyciła łyżkę i przemieszała nią
krem. Kiedy spojrzała się na mnie wbiłem wzrok w talerz jednak kątem oka
zobaczyłem delikatny uśmiech który pojawił się na jej twarzy.
-Właściwie to gdzie Nero ?
-Siedzi na tarasie.
Wskazałem na otwarte drzwi, dziewczyna przez chwilę patrzyła się w tamtym kierunku jednak po chwili wróciła wzrokiem na stół.
(Kicia ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz