Kiedy tylko chłopak poszedł od razu wbiegłam do domu. Oczywiście od-kluczyłam drzwi, po czym znalazłam się w środku. Nero biegał po domu, a ja poszłam przeszukać szafę.
Po nie całych 10 minutach miałam przygotowane rzeczy - czarne leginsy a do tego beżowa bluzka przylegająca do ciała, sięgała zaledwie do pępka. Uśmiechnęłam sie lekko i poszłam wziąć szybki prysznic. Umyłam ciało, a następnie włosy. Uchyliłam jedno skrzydło kabiny i sięgnęłam po ręcznik. Przetarłam całe ciało ręcznikiem, a następnie sprawnie owinełam go na sobie. Włosy dość sprawnie wytarłam, po czym rozczesałam i wysuszyłam.
Po zaledwie 20 minutach wyszłam z łazienki. Poszłam do swojego pokoju, wyjęłam czystą bieliznę, ręcznik rzuciłam na łóżko i sprawnie zaczęłam zakładać bieliznę. Następnie założyłam bluzkę, a następnie czarne leginsy. Z szafy wyjęłam czarne buty - niskie botki ze srebrnym czubkiem, założyłam stópki beżowe, po czym sprawnie założyłam buty na nogi.
Wszystko się razem zlewało co wyglądało ładnie. Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze. Wzięłam ręcznik z łóżka i pobiegłam go rozwiesić w łazience, po czym wróciłam do pokoju.
Z szuflady wyjęłam biżuterię. Założyłam srebrne kółka - kolczyki. Wtedy usłyszałam dzwonek. Poszłam wpuścić "osobę", która zadzwoniła na dzwonek. Jeszcze 5 minut przed czasem. No, no...
Nera stał przy drzwiach i szczekał. Wyszłam z domu, podeszłam do furtki wpuściłam chłopaka.
- Gotowa? - spytał.
- Tak, tylko muszę zgasić światła. - odparłam.
Pokiwał głową i gestem dłoni wskazał mój dom. Weszłam do domu, wszystko pozgaszałam. Wszystko było wyłączone. Zabrałam telefon, portfel i klucze od domu.Nera zamknęłam w mieszkaniu, po czym zakluczyłam drzwi i podeszłam do chłopaka.
Wsiedliśmy do auta, które było wielkie. Nim usiadłam na siedzeniu zobaczyłam coś. Czerwona róża, a tuż obok niej leżała bransoletka z literka "K". Uśmiechnęłam sie w kierunku chłopaka. Wzięłam rzeczy z fotela do ręki, a sama usiadłam na siedzeniu. Zamknęłam drzwi, a po chwili chłopak zwrócił mi uwagę.
- Zapnij pasy.
Przewróciłam oczami, ale jednak to zrobiłam. Levi odpalił silnik i ruszył z piskiem opon.
*
Jechaliśmy w ciszy. Jednak kiedy dojechaliśmy na miejsce - na plażę - byłam w szoku. Nie mówił gdzie jedziemy, zaparkowal auto, wysiadłam i zabrałam bransoletkę, a róże położyłam na siedzeniu.
Chłopak zamknął za mnie drzwi. Posłałam mu uśmiech.
- Dziękuję. - powiedziałam.
Niepewnie przytaknął głową. Założyłam bransoletkę. Jednak miałam z tym pewne trudności, skoro na lewą rękę miałam to założyć, a prawą ledwo coś zrobię... Levi zauważył, że się męczę, zapiął bransoletkę na mojej dłoni. Poczułam rumieńce na twarzy. Chłopak się zaśmiał.
- A teraz chodź. - złapał delikatnie mój nadgarstek i pociągnął za sobą w kierunku dudniącej muzyki.
Kiedy tam dotarliśmy, koledzy chłopaka już siedzieli przy baru. Levi nie puszczając mojego nadgarstka, ciągnął mnie w ich kierunku. Podeszliśmy do nich, a chłopak puścił mój nadgarstek. Przywitali się, a potem popatrzyli wszyscy na mnie.
- Czyli jednak ze swoją koleżanką przyszedłeś. - powiedział jeden, który siedział na samym początku.
Szturchnął Levi'ego z łokcia w bok. A ten natychmiast go spiorunował wzrokiem.
Inni też jakieś komentarze powiedzieli, ale w końcu się uciszyli bo zabrali się za picie.
- Chcesz? - spytał jeden z nich.
Mój towarzysz pokręcił przecząco głową.
- Prowadzę. - skwintował.
Nic już nie odpowiedzieli. Muzyka dudniła coraz to bardziej w moich uszach. Znajomi Levi'ego coraz więcej to pili aż jeden z nich (chyba najmłodszy) wstał i ruszył w moją stronę ma twardą głowę do alkoholu.
Uśmiechnął się ciągnął mnie na parkiet. Szłam za nim. Odwróciłam głowę w drugą stronę, patrząc na Levi'ego. Ten tylko pokiwał głową i posłał mi ciepły uśmiech.
Kiedy znaleźliśmy się na parkiecie, zaczęliśmy tańczyć. Początkowo wszystko wydawało się spokojne, ale kiedy piosenka zmieniła się na ociupinkę wolniejszą - ten położył rękę na moich plecach, a po chwili zsunął je na pośladki. Odepchnęłam go od siebie, ale ten ponownie się do mnie zbliżył i robił to samo. W pewnym momencie położył rękę na moim biuście i zaczął lekko zgniatać. Odepchnęłam go od siebie.
- Ogarnij się! - warknęłam poirytowana zaistniałą sytuacją.
- Przecież nie jesteś z Levi'm. To sobie mogę pozwolić. - wymruczał.
- No i co, że z nim nie jestem? A to nie oznacza, że możesz sobie na takie rzeczy pozwalać. - uniosłam swój ton głosu.
Nawet nie wiem kiedy Levi znalazł się tuż obok nas. Odciagnął ode mnie chłopaka, po czym sam do mnie podszedł.
- Już dobrze? - spytał.
Pokiwałam głową. Nawet nie wiem czemu, ale przytuliłam się do niego...
Levi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz