- Kurwości - staram się przynajmniej trochę ochłonąć. Chyba coś mi nie za bardzo wychodzi. - to, że znam twoje imię, to nie znaczy, że cię znam.
Wyciągam telefon z kieszeni.
- Gdzie dzwonisz? - spytał z lekkim uśmiechem. Widać, że próbował go powstrzymać. Chyba coś mu się nie udało.
- A jak myślisz? - pytam z nutką ironii.
- Ja się nie... nie jestem pijany! Nie mam kaca! - wołał.
Wciskam telefon z powrotem do kieszeni kurtki.
- Mam to w dupie. Ile razy mam powtarzać?
Teraz to ja czuję się jak kompletny idiota. Nie wiem, dlaczego w ogóle z nim jeszcze rozmawiam. Intuicja podpowiada mi, że nie mogę go zostawić. Po prostu nie mogę. Przewróci się ponownie, stłucze sobie głowę, wpadnie gdzieś. Różne rzeczy naraz przygodzą mi do głowy. Nawet nie umiem ich wszystkich razem skumulować, skupić się, co mam teraz robić.
- Martin? - pyta, widząc, że jestem kompletnie myślami gdzie indziej.
<Gavriil? Powoli wena wraca! >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz