W końcu zabrałam się za obiad...
~
Kiedy zjedliśmy posiłek, chłopak zabrał talerze i odniósł do kuchni - do zmywarki.
Wzięłam kieliszek z zawartością wina. Levi także wziął swój kieliszek i zaprowadził mnie do salonu. Usiedliśmy na kanapie.
- Co się stało, że stałeś się taki uprzejmy? - spytałam.
- A co nie mogę? - spytał upijając jeden łyk wina.
- No możesz... - odparłam cicho.
Upiłam łyk wina, ciecz początkowo miała dość dziwny smak. Jednakże po chwili to przeszło i przełknęłam wino. Spojrzałam na Levi'ego, posłałam mu delikatny uśmiech, chłopak na mnie spojrzał, ale od razu wbił wzrok w ścianę. Postawiłam kieliszek na stoliku. Poszłam na balkon do Nera. Pogłaskałam psa po głowie, po czym przystałam do barierek.
Podziwiałam widoki, do momentu kiedy przyszedł Levi.
- Chodź. - powiedział łapiąc mnie delikatnie za nadgarstek lewej ręki.
Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. Jednakże poszłam za nim.
- Gdzie idziemy? - spytałam.
Chłopak nic nie powiedział. Mieliśmy wyjść na miasto, ale po co? Założyłam buty, on także założył buty.
- A Nero?
- Niech zostanie. - odparł beznamiętnym głosem.
Niepewnie pokiwałam głową, po czym wyszliśmy z mieszkania.
*
Poszliśmy do parku, nie wiem co on chciał mi pokazać. Szliśmy w kompletnej ciszy, która w pewnym sensie była niezręczna.
W pewnym momencie się zatrzymaliśmy przy jednym ze stawków. Od razu usiadłam na trawie i patrzyłam na kaczki, które pływały po wodzie. Obok mnie usiadł Levi. Posłał mi lekki uśmiech, chyba pierwszy raz zobaczyłam jak się uśmiecha.
- Jak tam twoja ręka? - spytał nagle.
- Dobrze, ale nadal nie mogę jej nadużywać. - odparłam.
Pokiwał głową w geście zrozumienia. W pewnym momencie zobaczyłam kilku chłopaków, którzy zmierzali w naszym kierunku. Chyba to są znajomi Levi'ego z którymi chłopak się trzymał. Wstał z ziemi i poszedł się z nimi przywitać. Podeszli do mnie.
- Levi może być pomógł wstać swojej koleżance. - powiedział jeden z nich, chyba ten co miał ten cały "dom" co ostatnio u niego byłam.
Jego kumpel od razu oberwał w łeb. Levi podszedł do mnie i spojrzał pytającym wzrokiem. Wstałam sama o własnych siłach. Chłopak odwrócił się w kierunku znajomych.
- Wpadniecie dzisiaj na imprezę wieczorem? - spytał najniższy z całej gromadki.
- Nie wiem. - odparł Levi.
Chlopacy odeszli a ja spojrzałam na swojego towarzysza.
- Przecież możesz iść, chyba, że nie chcesz po ostatniej akcji. - powiedziałam cicho.
Levi? Sorry, ze tak długo ;/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz