sobota, 21 marca 2015

Od Lu c.d: Kici

Dzień spędzony z dziewczyną był przesympatyczny. Zapomniałem wówczas o wszystkim złym oraz zdecydowanie częściej się uśmiechałem.
Choć była ona bardzo miła nadal traktowałem ją z dystansem, fakt mniejszym niż na początku ale jednak nadal z nim.
Szczerze mówiąc nie wiedzieliśmy o sobie nic konkretnego. Wiek no i pseudonim, bo nie sądzę że tak brzmi jej prawdziwe imię.
- A w sumie możemy udać się do mnie. - wzruszyłem ramionami.
- Okay, no to fajnie.- uśmiechnęła się słodko i w tamtej chwili to ja miałem ochotę zrobić jej zdjęcie.
- Mogę aparat ?
- A po co ? Nie usuwamy zdjęć. - pogroziła mi palcem.
- Jak lubisz taką kupę w aparacie to spoko ale trzeba cyknąć jakieś zdjęcia dla wyrównania.
Dziewczyna podała mi sprzęt a ja po kilku próbach go uruchomiłem. Zrobiłem głupia minę a ona zaczęła się śmiać. Pstryk i jedno zdjęcie zrobione.
Wskazałem palcem na jakiś obiekt w oddali a ona z zaciekawieniem się tam spojrzała. Pstryk i mamy kolejne ! Wyglądała na nim tak zagadkowo ale ewidentnie była skupiona.
- Co tam jest? - spojrzała na mnie przez ramię rozczarowana, iż nie może zlokalizować tego co chciałem jej pokazać.
- Nic. - oznajmiłem i kolejne dwa zdjęcia pojawiły się w galerii. - Robisz zabawne miny. - posłałem jej ciepły uśmiech.
- Nie masz uczuć ! -zabrała mi aparat i założyła ręce na piersi.
- A to czemu?
- Bo się mną bawisz. - kiwnęła głową.
- Ja? W życiu ! - broniłem się. - To tylko do zdjęć.
-  I kto tu robi zabawne miny ? Hmmm? - dała mi fleszem po oczach. 
- O nie ! 
Krzyknąłem i podchodząc do niej zacząłem ją łaskotać. Chichot dziewczyny był jak miód na serce i radośnie brzęczał w moich uszach.
Bawiąc się jak przedszkolaki nie spostrzegliśmy nawet kiedy się rozpadało... Najpierw delikatna mżawka a potem nie wiadomo kiedy, a tu już istna ulewa.
Ściągnąłem kurtkę i zarzuciłem ją dziewczynie na ramiona. Nie istotne było to, że już i tak byliśmy mokrzy do suchej nitki.

~*~

Otworzyłem drzwi i puściłem Kicię przodem, mokre buty, kurtki czy tam bluzy zostawiliśmy w przedpokoju.
-Nie ma co, pogoda to nam dopisała. - mruknąłem a dziewczyna kichnęła. - Na zdrowie. 
- Dziękuję. 
- Może herbaty ? 
- Poproszę.
- Emm... poczekaj. - nakazałem widząc jak ocieka z niej woda. Poszedłem do łazienki i sięgnąłem po dwa ręczniki. - Łap ! - rzuciłem je i udałem się do pokoju wyciągając swoją koszulkę. Był to zwykły bawełniany t-shirt jednak spokojnie będzie jej zakrywał tyłek. Spodni dać jej nie dam bo nie będzie to miało najmniejszego sensu... Ona taka chudziutka.- Jeżeli chcesz to się przebierz.
Rozpaliłem w kominku i nastawiłem wodę kiedy moja znajoma jako tako się podsuszyła.
- Ładnie Ci w tej koszulce. - stwierdziłem patrząc na nią maślanymi oczkami... fuck jaka ona jest zgrabna... 
- Lucas... - zwróciła się do mnie co oczywiście nie dotarło - Lucas ! Halo - machnęła mi ręką przed oczyma.
- C-co ? 
-Woda ! 
Faktycznie miała rację czajnik gwizdał oznajmując, iż woda jest już zagotowana.
- Owocowa czy zwykła  ?

< Kiciu ? Przepraszam, że tak długo ._. >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz