Dźwięk smsa. Jak oparzony wyskoczyłem z łóżka. Założyłem podkoszulek i odblokowałem telefon. Wiadomość od Malii. Przeczytałem ją. Uśmiechnąłem się. Naciągnąłem na siebie jeansy i t-shirt i wybiegłem z domu, lecz zatrzymałem się. Głupi ja. Przecież nie wiem gdzie mieszka Malia. Wyciągnąłem telefon. Kuz.w.a. Telefon padł. Zniechęcony wstąpiłem do kawiarni. Usiadłem i zamówiłem sobie szarlotkę z bitą śmietaną i lodami. Wziąłem pierwszą lepszą gazetę i zacząłem przeglądać strony. Nagle usłyszałem skrzypienie krzesła. Podniosłem wzrok. Malia. Odłożyłem gazetę.
-Hej...
-Witaj Malio. Miałem zamiar do ciebie iść, ale nie wiedziałem gdzie mieszkasz a telefon mi padł i...
-Dobra, dobra. Już starczy-Wymusiła uśmiech
-Postawić ci kawę?-Nie czekając na odpowiedź podszedłem do baru i poprosiłem o białą kawę.
-Nie musiałeś.-Szepnęła
Wzruszyłem ramionami i zabrałem się do pałaszowania szarlotki. Siedzieliśmy w milczeniu. Spojrzałem na gazetę. Na stronie, którą otworzyłem znajdował się repertuar kinowy. Nie było nic ciekawego. Z westchnięciem odłożyłem magazyn. Dokończyłem szarlotkę. Ziewnąłem.
-Cóż...ja się będę zwijać. Pa.-Mruknąłem
-Jeszcze raz dzięki za kawę-Zaczęła grzebać w torebce-Na pewno nie chcesz tych 6 złotych?
Uśmiechnąłem się tajemniczo i wyszedłem z kawiarni. Zaczęło się ściemniać. Ruszyłem znudzony do domu.
<Malia? Weno wróć! ;--;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz