Czy wspominałem już, że zawsze mam to czego chce? Ha ! I znów. Zadowolony z siebie złożyłem sobie w duchu gratulacje,no bo jakby nie patrzeć było to kolejne osiągnięcie.
Jedyne co było mi nie w smak to zakupy. Zupełnie się w tej dziedzinie nie odnajdywałem, gdyż już od jakiegoś czasu to zakupy przychodziły do mnie. Te spożywcze przez internet z dostawą do domu, a wszystkie ubrania miałem szyte na miarę zatem też ich nabywanie odbywało się w moich czterech ścianach. No ale czego nie zrobi się aby dopiąć swego ? Hm... chyba niewiele tego jest...
Kiwnąłem głową i opuściłem lokal by powrócić do swoich obowiązków. Do załatwienia pozostały mi trzy sprawy. Pierwsza to, dyskusja na temat zaskakująco korzystnego dla nas rynku, druga to kontrola pracowników, wyrywkowe testy i te sprawy, a ostatnia, zdecydowanie najciekawsza to zakładanie nowych, dobrze prosperujących lokat oraz niszczenie tych, z których wyciągnęliśmy już maksimum cobyśmy my nieźle zarobili, a nie banki na nas.
Tak, zawsze miałem wyczucie kiedy należy się z jakiej akcji wycofać, a kiedy zainwestować. Jestem po prostu do tego stworzony, co tu dużo mówić.
Czas zleciał nieubłaganie i nadeszła ta niesamowita chwila. Czas odwiedzić Reece. Akurat mam pięć minut czyli dokładnie tyle ile potrzebuję aby tam dojść.
Zjawiłem się punktualnie, a dziewczyna tak jak poprzednio niecałą później. Dość szybko się przebiera i opuszcza miejsce pracy. Ciekawe dlaczego.
Zdumiła się moją punktualnością sprawiając mi tym samym wiele przyjemności. O tak, punktualność i dokładność to moje drugie imię.
- Witam ponownie - rzuciłem by nawiązać jakąś rozmowę.
- Cześć.- westchnęła ciężko.
- Coś się stało?
- Nie. Jestem zmęczona. Jedźmy na te zakupy chce mieć to za sobą.
- Jak sobie życzysz.
No i poszliśmy do pobliskiego centrum handlowego. Szczerze, nawet nie miałem pojęcia, że ono tu jest. Trzymałem się raczej za dziewczyną co jakiś czas służąc jej radą odnośnie ubrania, które miała zamiar kupić. Większość leżała na niej bardzo dobrze, no ale czego wymagać skoro ma się tak zgrabną sylwetkę?
Robiłem jeszcze za hm... jak to ująć... Bagażowego ? Targałem za sobą wszystkie jej torby z zakupami. Jeny ona garderobe wymienia czy jak ?
Prawdą było to, że ludzie dość dziwnie się na mnie patrzyli. Musiałem nie pasować do otoczenia, wszyscy normalnie ubrani, a ja w garniturze latający za jakąś laską. Ugh... niech się walą, a na zakupy więcej nie idę. Nie ma w tym nic ale to nic fajnego.
Po dwóch lub trzech godzinach a może całych wiecznościach wreszcie opuściliśmy to zatłoczone miejsce. Byłem mocno wyprowadzony z równowagi oraz porządnie zniecierpliwiony.
- Gdzie mieszkasz? Odprowadzę Cię.
- Mam motor. Idziemy jedynie pod pracę.
- Poważnie ? Zabierzesz się z tym wszystkim ?
- Mhm. - mruknęła chyba nieco poirytowana.
- Apropos Twojej pracy czemu zawsze wychodzisz z niej tak szybko ?
- Żeby unikać konfrontacji z takimi upierdliwymi gościami jak Ty.
Zignorowałem obelgę ukrytą w tym zdaniu.
- Czyli nie jestem jedyny? Oh, jaka szkoda. Zatem będę musiał się bardziej postarać.
W milczeniu dotarliśmy na miejsce, chyba Ree mnie nie lubi... Trudno. Już miałem upierać się, że jakoś jej z tobołkami pomogę ale zadzwonił mój telefon. Szef. Coś złego działo się w firmie, a skoro już do mnie dzwonił to było to coś cholernie złego.
- Przepraszam, nagły wypadek - rzuciłem pośpiesznie kładąc torby- Masz tu moją wizytówkę. Zadzwoń jak będziesz czegoś potrzebowała czy coś. Dzięki za po południe było bardzo...hm.. miłe.
Rzuciłem na odchodnym i popędziłem w stronę biura.
< Reece? Zadzwonisz? Chris chwilowo nie będzie się narzucał xd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz