środa, 27 maja 2015

Od Schulyer c.d: Samael'a

Wczoraj stwierdziłam, że muszę odpocząć trochę od apartamentowca i wsiadłam do samochodu i oto jestem w lesie. Tsa, w lesie, nie wiem gdzie, ale nie mam zamiaru siedzieć cały czas w aucie. Wysiadłam i zagłębiłam się w las, znalazłam wydeptaną w trawie ścieżkę tylko hmm... Coś naskoczyło mi na plecy, przewróciłam się i poczułam gorącą ciecz spływającą mi po ramieniu.
- Co do ku... - krzyknęłam, a szczęki zacisnęły się jeszcze bardziej, Lumia spała w samochodzie więc nie miała jak mi pomóc. Im bardziej się wyrywałam tym bardziej bolało, ale nagle zacisk na moim barku ustał, nie byłam w stanie się podnieść, ale cały czas klnęłam pod nosem. Nawet gdybym spróbowała wstać to odezwał się męski głos.

Samael?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz