wtorek, 7 kwietnia 2015

Od Lionka c.d: Octavii

Octavia jest niesamowita już dawno nie zostałem obudzony w tak przyjemny sposób ze śniadaniem do łóżka. Mógłbym być tak rozpieszczany codziennie, naprawdę.
Miałem ochotę spędzić cały ten dzień nie wychodząc z łóżka ale rzecz jasna również nie próżnując. Przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem mrucząc przy tym jak kociak.
- Nie idź... - nalegałem.
- Muszę. Chętnie bym została ale muszę. Ty też rusz się do roboty. - uśmiechnęła się ciepło.
- Nie mam roboty. 
- To jej poszukaj leniu. - walnęła mnie z łokcia w bark.
- Au ! Kobieta mnie bije - zaśmiałem się. - W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.
- Jasne, jasne. - wystawiła dłoń w moją stronę. - Prędzej mi tu kaktus urośnie. Na pewno coś znajdziesz tylko musisz poszukać.
- Och dobra, dobra. - machnąłem ręką i przysunąłem się do niej by po raz kolejny ją pocałować jednak dziewczyna się odsunęła.- Umh? 
- Jeszcze kilka takich pocałunków i oboje wiemy jak to się skończy... - uniosła brew i sięgnęła po swoją grzankę.
- Szczerze? Nie miałbym nic przeciwko. - wyszczerzyłem się.
- Tak, tak wiem...
Na tym zakończyła się nasza poranna dyskusja, bo każde z nas zabrało się za jedzenie. Octavia bardzo dobrze gotowała dlatego też zmiotłem wszystko z talerza w mgnieniu oka. Podziękowałem jej i odprowadzając do drzwi pożegnałem.
W planach miałem zrobić jej dziś malutką niespodziankę... mam nadzieję, że jej się ehm...spodoba.

~*~

Ogarnąłem nieco mieszkanie i udałem się do pobliskiego sklepu realizując tym samym małymi kroczkami swój pomysł. Miałem ogromną nadzieję, że wszystko pójdzie mi po myśli. Po godzinie zakupy miałem za sobą. Nie wiem po co kobiety tyle siedzą miedzy tymi regałami... Toż to przecie nie muzeum... Idę jak muszę i wiem co potrzebuje to kupuje i już mnie nie ma. A nie kurde wyszła z domu o dwunastej a dzwoni Ci o osiemnastej żebyś zszedł na dół bo unieść nie może... Kobiety, tego nie ogarniesz chociażbyś chciał.
Wparowałem szybko do domu i migusiem zabrałem się do pracy, jako że gospodyni ze mnie marna podczas moich kuchennych rewolucji owe pomieszczenie wyglądało jak po jakiejś wojnie. 
- Kurwa ! - syknąłem kiedy ostre ostrze noża rozcięło moją dłoń. - I po jakie gówno takie ostre te rzeczy robią ?! 
Zegar wskazywał godzinę piętnastą, a więc za około godzinkę Octavia kończyła robotę. Sięgnąłem po komórkę i wysłałem jej SMS
Hej śliczna :* 
Wpadnij dziś do mnie.
Buziaki Lion.

Odpowiedzi na niego jednak nie otrzymałem. Cóż widocznie jest zajęta. Równo o szesnastej wszystko było przygotowane i muszę przyznać, że byłem dumny z efektu końcowego. 
Teraz tylko podsumować straty... hmm... rozcięta ręka, poparzone przedramię, stłuczona waza ano i niesamowity burdel. Cóż miejmy nadzieję, że było warto.
Usiadłem przy nakrytym stole. Na wpół przysłonięte rolety sprawiały, że w pokoju panował tajemniczy półmrok. Czerwone wino nalane do kieliszków i parę mało wymyślnych dań- jednak jak na moje normy to nie lada wyczyn - było rozstawionych na czerwonym obrusie. Ten natomiast został udekorowany płatkami czerwonych i białych róż oraz świeczkami. Płatki tego samego kwiatu tworzyły a la czerwony dywan do pokoju. Miałem również przygotowany bukiet by go jej wręczyć ale Octavii jak nie było tak nie ma. 
Czekając na nią opróżniłem do połowy butelkę z winem i przysnąłem na stole. W pewnej chwili obudziło mnie dobijanie się do drzwi. Ruszyłem by je otworzyć, zastałem tam lekko wstawioną dziewczynę.
- Co taki zdziwiony? 
- Gdzie byłaś? - zaniepokoiłem się.
- Przyjechała moja przyjaciółka ! - wykrzyknęła radośnie a ja wciągnąłem ją do mieszkania aby oszczędzić zbędnego show sąsiadom. 
- I dlatego nie mogłaś nawet mi napisać, że będziesz później ? - syknąłem.
- Co to ? - wskazała na kwiaty.
- Nic. - warknąłem. Całą robotę szlag trafił. A w diabły. 
- No przecież widzę ! - skrzywiła się.- A ! Właśnie. Mamy zaproszenie na ślub. 
Sięgnęła do torebki i podała mi kopertę. Na pierwszy rzut oka było widać, że ta przyjaciółka biedna nie jest... Własnoręcznie robione kartki muszą kosztować fortunę... Koperta to wszystko wykonane z taką dokładnością... Ja pierdole ale to muszą być snoby.
Otworzyłem i przeczytałem treść zaproszenia hmmm... Octavia i osoba towarzysząca. Były również załączone dwa bilety, gdzie? Nie było konkretnie napisane ale po ich wyglądzie sądzę, że jakieś ciepłe kraje... Chcą pewnie zrobić taką niespodzianeczkę. Hihi jakie zabawne...
- Ja się na to nie pisze. - oddałem jej wszystko i ruszyłem w stronę sypialni. Nie miałem już ochoty na tą całą kolację. Pewnie już ją zjadła ze swoją psiapsiółą...
Nie cierpię tego typu ludzi, po prostu nie znoszę. Nie będę tam jeszcze znał nikogo. Do ślubu aż tydzień a nawet jeżeli jakimś cudem się zgodzę to szkoda mi kasy na prezent i na garnitur... Nie czuje się zobowiązany...
Totalnie bez humoru położyłem się do łóżka jednak nie mogłem usnąć.


< Octavia ? <3 Lionek ma trochę nerwy, że jego niespodzianka miała finał jaki miała. Ale musisz go namówić na wesele ! I wyciągnąć na zakupy ! c; Masz na to tydzień ! Wybacz, że krótkie ale terminy trochu napięte i czas goni. Mam jednak prośbę abyś opis samego lotu i wesela zostawiła dla mnie huehue >


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz