- Hah obawiam się że nie masz szans... Mimo iż jestem homo- odparłem
wzruszając ramionami i zakładając ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Jak to nie mam???- spytał smutno na mnie patrząc robiąc minę smutnego psiaka.
- Tak to. Chociaż kto wie...- zastanowiłem się chwilę.
- Czyli jednak mam?- ożywił się nieco.
- Hmm powiedzmy...- odparłem zadziornie się uśmiechając i idąc w stronę wyjścia przelotnie musnąłem jego wargi.
Włożyłem ręce do kieszeni. Moja zmiana na dzisiaj skończona i można
spokojnie wrócić do domu. Kiedy przekroczyłem próg budynku wychodząc na
ulicę narzuciłem na głowę kaptur. Miałem głowę lekko spuszczoną, więc
widziałem tylko kawałek chodnika i moje kroki. Po kilku minutach
poczułem czyjąś dłoń na ramieniu. Szybko odwróciłem się łapiąc rękę i
wykręcając ją do tyłu położyłem jakąś osobę na ziemi.
- Ała ała ała- powtarzał czyiś głos. Schyliłem się i spojrzałem na twarz mężczyzny.
Nivan? Ale co on tutaj robił? Dobra, nie ważne. Puściłem go i pomogłem mu wstać.
- Nie radzę ci więcej razy tego powtarzać bo następnym razem może być
złamana. W tych okolicach lepiej uważać na każdego- uśmiechnąłem się
chwytając jego rękę i podciągając ku górze.
<Nivan? .d. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz