Odruchowo spoglądam na moje nogi.
- A dziękuję, dziękuję. - mówię powoli.
Mlecznowłosy rozgląda się.
- Gdzie jesteśmy? - pyta. - i gdzie moja herbata?
- Na ulicy - przewracam oczami. - jesteś na tyle pijany, że się wywaliłeś. Do cholery, jaka herbata?
Uśmiecha się głupio. Wygląda co najmniej - dziwnie. Przerażająco.
< Gavriil? Do cholery, wena uciekła >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz