wtorek, 14 lipca 2015

Od Gavriila c.d: Martina

Budzik dzwonił już chyba z piąty raz. Hałas narastał, a ja coraz mocniej zakrywałem głowę poduszką. Najchętniej zostałbym w tym cholernym łóżku, przykryty kołdrą aż po czubek głowy. Było mi strasznie zimno, ale przecież termometr, który był przymocowany po drugiej stronie okna pokazywał zawrotną liczbę 35. Z zamiarem wyłączenia budzika podniosłem się do pozycji siedzącej. Wzdrygnąłem się i kichnąłem. Chciałem dotknąć dłonią czoła, ale sobie trochę nie trafiłem i dźgnąłem się w oko.
- Ja pier... ! - gdy w końcu mi się to udało, stwierdziłem u siebie zarąbiście wysoką gorączkę. - Czuję się, jakbym był pijany. Dobrze, że świat mi nie wiruje.
Hehe. Potknąłem się o własnie nogi i chwilę potem leżałem jak długi na podłodze. No tak. Chwiejnym krokiem powędrowałem do kuchni i zachciało mi się wyć.
- HERBATAAA... - jęknąłem żałośnie, gdy przypomniałem sobie, że takowej nie kupiłem.
Bez herbaty ani rusz, więc w podłym nastroju, uśmiechając się ponuro ruszyłem do najbliższego sklepu.
Musiałem serio dziwnie wyglądać idąc tak ulicą w grubej bluzie i rozczochranych włosach. W drodze powrotnej przekonałem się, że zakładanie tej bluzy nie było dobrym pomysłem, gdyż poczułem nagle jakbym miał się ugotować. Nie mogłem jej zdjąć, bo nic pod spodem nie miałem. Czy to na pewno nie jest kac? Niee... Nie pamiętam abym pił. No i głowa mnie nie boli. Przystanąłem na chwilę w cieniu wąskiej uliczki i podwinąłem rękawy. Nagle wzrok mi się zamazał i osunąłem się na ziemię.
~ Kurdę, herbata mi spadła ~ zdążyłem pomyśleć. ~ He-hee... ~
Obudziłem się leżąc na zimnym bruku w tej samej uliczce. Bluza zamiast na mnie, leżała pod moją głowę i robiła za poduszkę. Nade mną zamajaczyła postać dość niskiego chłopaka.
- Heej... Widziałeś moją herbatę?~
- Co? - zapytał wyraźnie zdziwiony.
Dalej leżąc wyciągnąłem ręce do nieba nad nami i powiedziałem:
- Ładne glany.

< ehem.. tak XD Martin Watson? ... ^^ >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz